Popatrz na to zdjęcie dłużej niż sekundę. Krab siedzi między kamieniami, a jego skorupa tak pasuje do skał, że zauważamy tylko kamienie. Dopiero potem widzimy czerwone oczy i szczypce – to one zdradzają, że ktoś tam mieszka.
Nie wiem, czy ten krab się chowa, czy po prostu odpoczywa. Z zewnątrz wygląda to tak samo. Czuj, że z nami, ludźmi, jest podobnie.
Kryjówka sama w sobie nie jest niczym złym. Czasem trzeba zamknąć drzwi, odłożyć telefon i nie wchodzić na media społecznościowe, by poskładać się w całość. Wówczas to jest nasz schron: wchodzimy do niego, żeby poczuć się bezpiecznie i nabrać sił. Wychodzimy dopiero wtedy, kiedy jesteśmy na to gotowi. Wszystko gra, nie ma co szukać w takim zachowaniu anomalii. Ale, ale… gdy schron zamienia się w nasz sposób na życie i prawie w nim mieszkamy, powinna zapalić się czerwona lampka.
Mówię o takiej sytuacji, kiedy nie zabierasz głosu na spotkaniu, nie zgłaszasz pomysłu, nie mówisz bliskiej osobie, czego potrzebujesz. Wtapiasz się w tło, bo tam bezpieczniej.
Dlaczego tak robimy? Często dlatego, że wydaje nam się, że wszyscy na nas patrzą. Psychologowie nazywają to efektem reflektora. W badaniu Thomasa Gilovicha i współpracowników, opublikowanym w 2000 roku w „Journal of Personality and Social Psychology”, uczestnicy wchodzili do sali w koszulce z wizerunkiem piosenkarza Barry’ego Manilowa, która mogła wprawić w zakłopotanie. Szacowali, że zauważyła ją mniej więcej połowa obecnych. W rzeczywistości dostrzegła ją mniej więcej co czwarta osoba. Efekt reflektora to dość powszechny błąd poznawczy polegający na tym, że przeceniamy zachowanie innych, uważając, że oni nas dokładnie obserwują, oceniają i zapamiętują, że – mówiąc konkretnie – widzą nasz wygląd, nasze zachowanie, błędy i potknięcia.
Reflektor, który czujesz na sobie, świeci więc słabiej, niż myślisz. Inni mają własne sprawy i, nie ma co ukrywać, własne kryjówki.
Zostawiam ci dwa pytania. Gdzie dziś wtapiasz się w tło, bo naprawdę potrzebujesz odpocząć? A gdzie dlatego, że boisz się, że ktoś cię zobaczy? Jeśli to pierwsze, zostań tak długo, jak trzeba. Jeśli to drugie, może warto wysunąć jedne szczypce?


