U nas w domu pająków się nie zabija. Szklanka, kartka papieru i wyprowadzka na taras: tak wygląda procedura. W roli przewoźnika najczęściej występuje mąż, bo jedna z domowniczek potrafi o każdej porze dnia i nocy wołać przez cały dom, żeby ktoś natychmiast zabrał pająka. Boi się też sam mąż, ale oswaja ten lęk, choćby przez to, że musi się z pająkami spotykać. Idzie mu to całkiem nieźle ;‑)

Zobaczyłaś pająka. Zanim zdążysz pomyśleć „pająk”, ciało może już zareagować. Sygnał ze zmysłów trafia najpierw do ciała migdałowatego, czyli części mózgu oceniającej, czy coś jest groźne, a ono potrafi uruchomić reakcję fizyczną, omijając logiczne myślenie. Dalej wszystko dzieje się szybko.

Mięśnie klatki piersiowej i brzucha napinają się, więc czujesz ściskanie. Układ współczulny, czyli pedał gazu naszego organizmu, każe nadnerczom wyrzucić do krwi adrenalinę. Serce bije szybciej i mocniej, żeby dowieźć krew do mięśni, dlatego emocje czujemy właśnie w klatce piersiowej. Drogi oddechowe się rozszerzają, oddech robi się szybszy i głębszy, czasem pojawia się wrażenie, że brakuje powietrza. Trawienie zwalnia, a z żołądka odpływa krew, bo oszczędzamy tlen dla serca i mózgu. Stąd ściśnięty brzuch. Może dojść pot, chęć ucieczki albo odwrotnie: zamarcie w bezruchu.

I jeszcze pętla. Informacje o tym wszystkim wracają z ciała do mózgu, a on je odczytuje i interpretuje. Gdy odczyta je jako „jest naprawdę źle”, lęk się nasila. Serce wali, więc pewnie jest powód, a skoro jest powód, serce wali jeszcze mocniej.

To nie fanaberia i nie histeria, tylko stary, szybki system alarmowy. Problem w tym, że potrafi włączyć się także wtedy, gdy zagrożenia nie ma.

Strach czy fobia? Zwykły strach przed pająkiem to jeszcze nie fobia. O fobii mówimy, gdy lęk jest paniczny, długo się utrzymuje, jest nieproporcjonalny do zagrożenia, a osoba unika miejsc, w których mogłaby pająka zobaczyć. U niektórych wystarczy zdjęcie. Z przeglądu badań wynika, że fobia pająków dotyczy od 2,7 do 6,1 procent populacji (zależy to od kraju i sposobu liczenia) i że częściej dotyka kobiet. Skąd akurat pająki, naukowcy się spierają: jedni widzą w tym dziedzictwo naszych przodków, inni podkreślają rolę kultury i doświadczeń.

Co uspokaja? Pająki żyjące w Polsce nie zagrażają życiu ani zdrowiu przeciętnej osoby. Najbardziej znany jadowity gatunek to kolczak zbrojny, którego ukąszenie porównuje się do użądlenia przez osę. Tygrzyk paskowany, ten z fotografii (robił ją mój mąż i pamiętam, że tak nazwał tego delikwenta w naszym ogrodzie), jest dla człowieka praktycznie niegroźny. Samica ma do 25 milimetrów, samiec zaledwie 4–7. Na zagrożenie reaguje ucieczką, a ugryźć może bardzo rzadko, na przykład gdy zostanie przyciśnięty do skóry. Skutkiem bywa swędzenie i zaczerwienienie.

Co pomaga? Lęku nie leczy się unikaniem, tylko stopniowym zbliżaniem. W terapii ekspozycyjnej idzie się małymi krokami: zdjęcie pająka, potem pająk w terrarium, a na końcu, jeśli ktoś chce, pająk w dłoni.

Jeśli lęk przed pająkami zaczyna rządzić twoim dniem, bo omijasz pokoje, sprawdzasz kąty albo wracasz do tych myśli nawet wtedy, gdy pająka nie ma, warto pójść do psychoterapeuty. Taki lęk to jeden z tych, które da się oswoić. Tak przynajmniej słyszałam od osób zainteresowanych.

A jeśli lęk jest zwykły, domowy: szklanka, kartka i taras to świetny początek. Nikt nikogo nie zabija, a pająk nie ma szans trzymać nas w szachu na dłużej.