Wieczór, łóżko, dwie poduszki i dwa świecące ekrany. Ona przegląda zdjęcia znajomych z wakacji, on czyta wiadomości. Co jakiś czas któreś pokazuje drugiemu coś śmiesznego, oboje się uśmiechają, zamieniają kilka zdań i już chwilę później każde wraca do swojego telefonu. Potem gaśnie światło. Leżeli obok siebie godzinę. Tylko leżeli. Wcale się nie widzieli.
Słowo, które wymyślono na zamówienie. W 2012 roku australijski słownik Macquarie razem z agencją reklamową poprosił językoznawców i pisarzy o nazwę dla zachowania, które wszyscy znamy, ale nikt nie umiał go nazwać. Tak powstał „phubbing”, połączenie angielskich słów „phone” (telefon) i „snubbing” (lekceważenie). To sytuacja, w której zerkasz w telefon, zamiast patrzeć na osobę obok. Słowo miało rozreklamować słownik. Przyjęło się na dobre: dziś używają go także psycholodzy w swoich badaniach.
A co mówią badania? Najnowsza metaanaliza objęła 52 badania i prawie 20 tysięcy osób. Wynik jest dość spójny: im częściej ktoś czuje, że partner woli telefon od niego, tym mniej jest zadowolony ze związku. Odczuwa też mniej bliskości i ma poczucie, że partner słabiej reaguje na to, co mówi. Częściej pojawiają się za to zazdrość i kłótnie. Jest jedno ważne zastrzeżenie: większość tych badań pokazuje zależność, a nie przyczynę. Być może telefon psuje związek, a być może w gorszym związku chętniej uciekamy w scrollowanie. Pewnie bywa i tak, i tak.
Co ten telefon właściwie robi? W ręku partnera to może być komunikat: „to, co tam, jest teraz ciekawsze niż ty”. Nikt tego nie mówi na głos, ale ciało i tak to odczytuje. A bliskość, także ta seksualna, zaczyna się właśnie od uwagi: od spojrzenia, od dotyku mimochodem, od rozmowy, która jest „niby o niczym”. Dla wielu par wieczór w łóżku to jedyny moment w ciągu dnia tylko we dwoje. Jeśli zajmie go przewijanie ekranu, na bliskość zostaje niewiele miejsca.
Ładowarka w przedpokoju. Najprostszy pomysł jest zarazem najbardziej staroświecki: telefon śpi poza sypialnią, tak jak kiedyś aparat z tarczą stał na komodzie w przedpokoju. Jeśli używasz telefonu jako budzika, kup zwykły budzik. Dzięki temu sypialnia znowu będzie miejscem dla was, a nie dla całego internetu.
Umowa zamiast pretensji. „Znowu siedzisz w tym telefonie!” zwykle kończy się obroną albo kłótnią. Lepiej działa zdanie o sobie: „Brakuje mi ciebie wieczorami. Może odłożymy telefony o 22?”. Umówcie się na konkretną godzinę. I traktujcie to jak eksperyment: po tygodniu porozmawiajcie, co się zmieniło.
Złap swój odruch. Większość z nas sięga po telefon automatycznie, gdy robi się nudno, niezręcznie albo cicho. Spróbuj przez kilka dni zauważać, kiedy to robisz. Czasem pod tym odruchem kryje się zmęczenie, czasem napięcie w związku. Telefon tylko je zagłusza.
A jeśli nie umiecie bez niego zasnąć? Zacznijcie od małych kroków: najpierw bez telefonu w łóżku, potem bez telefonu w sypialni. Wolny czas przed snem możecie wypełnić czymkolwiek, co robicie razem: rozmową, czytaniem na głos, masażem stóp, wspólnym planowaniem weekendu. Nie musi z tego od razu wynikać seks. Ale bez takich chwil seks rzadko ma z czego się wziąć.


