„Masz chwilę? Chciałabym dać ci feedback”. I już: serce przyspiesza, w żołądku robi się ciasno, dłonie wilgotnieją, a po przedramionach przebiega gęsia skórka. Jeszcze nic nie padło, a ty już wiesz, że będzie źle. Jeśli to brzmi znajomo, zapewniam cię, że nie jesteś przewrażliwiona ani przewrażliwiony. Twoje ciało robi dokładnie to, do czego zostało zaprojektowane. Tyle że jakieś kilkadziesiąt tysięcy lat za późno.

Skąd ta gęsia skórka?

Zacznijmy od ciekawostki, bo tytuł wcale nie jest przenośnią. Gęsia skórka to odruch sterowany przez układ nerwowy odpowiedzialny za reakcję na zagrożenie. U naszych futrzastych przodków stroszyła sierść, żeby wyglądali na więksi i groźniejsi. Tak robi kot na widok psa. Futra już nie mamy, ale odruch został. Kiedy więc na słowo „feedback” jeżą ci się włoski na rękach, twoje ciało próbuje wyglądać groźnie przed szefem. Trochę to wzruszające, prawda?

Dalej jest już poważniej. Mózg nie odróżnia dobrze zagrożenia fizycznego od społecznego. Badania z użyciem rezonansu magnetycznego pokazały, że odrzucenie i wykluczenie aktywują obszary mózgu związane z przetwarzaniem bólu. Krytyka dotyka czegoś, co dla naszego gatunku przez tysiące lat było kwestią przetrwania: pozycji w grupie. Bo wyrzucenie z plemienia oznaczało samotność w lesie pełnym drapieżników.

Stąd klasyczne „walcz albo uciekaj”, do którego warto dopisać trzecią opcję, często pomijaną: „zamarznij”. Każdą z nich znasz z biura:

Co tak naprawdę nas uruchamia?

Autorzy książki „Dziękuję za informację zwrotną” – Douglas Stone i Sheila Heen – wskazują trzy wyzwalacze:

Ten trzeci boli najbardziej, bo uwaga o jednym raporcie zamienia się w głowie w wyrok o całym człowieku. A przecież ktoś mówi o twoim raporcie, nie o tobie.

Czy to da się zmienić?

Tak, choć odruchu nie wyłączysz, i to dobrze, bo on cię chroni. Możesz za to nauczyć się, co robić w ciągu pierwszych 90 sekund. Oto przepis.

  1. Nazwij to, co czujesz. W myślach: „O, jest. Mój wewnętrzny kot się jeży”. Badania pokazują, że samo nazwanie emocji słowami wycisza ośrodki alarmowe w mózgu. Humor tylko pomaga.
  2. Zrób dwa wdechy i jeden długi wydech. Dwa krótkie wdechy nosem, jeden po drugim, potem powolny, długi wydech ustami. To najszybszy znany sposób, żeby ciało przestało krzyczeć „tygrys!”. Nikt nie zauważy, że to robisz.
  3. Kup sobie czas. Nie musisz odpowiadać od razu. Wypróbowane zdania:
    • „Dziękuję. Chcę to spokojnie przemyśleć, wrócę do ciebie jutro”.
    • „Możesz dać mi przykład, żebym dobrze zrozumiała/zrozumiał?”
    • „Zapiszę to sobie”, i naprawdę zapisz. Pisanie zajmuje ręce i porządkuje głowę.
  4. Oddziel „co” od „kim jestem”. Zadaj sobie pytanie: „Czego konkretnie dotyczy ta uwaga?”. Spóźniony termin to spóźniony termin, a nie dowód, że jesteś beznadziejna czy beznadziejny.
  5. Poszukaj w tym swoich 10 procent. Nawet jeśli uwaga wydaje się niesprawiedliwa, zapytaj siebie: „Co tu jest choć odrobinę prawdziwe?”. Nie musisz przyjmować całości, żeby wziąć dla siebie coś wartościowego.
  6. Poproś o przyszłość, nie o przeszłość. Zamiast rozpamiętywać, co poszło źle, zapytaj: „Co mogę zrobić inaczej następnym razem?”. Przeszłości nie zmienisz, a na przyszłość masz wpływ, a to ciało od razu uspokaja.

I jeszcze jedno, mniej oczywiste: masz prawo się nie zgodzić. Tyle że najlepiej nie w pierwszej minucie, kiedy mówi przez ciebie jeżący się kot, tylko następnego dnia, spokojnie i z konkretami.

Gęsia skórka pewnie nie zniknie od razu. Ale może z czasem zamieni się w coś innego: w ciekawość, co takiego możesz jeszcze o sobie usłyszeć.

Jeśli chcesz poćwiczyć to w bezpiecznych warunkach, zanim znów padnie: „masz chwilę?”, zapraszam na sesję. Zamiast tygrysa będzie mój uśmiech.

Umów konsultację