Truskawki w czekoladzie, kilka ostryg na talerzu i lampka wina – oto podręcznikowy zestaw na „wieczór pełen wrażeń”. Nazwa afrodyzjaków pochodzi zresztą od Afrodyty, bogini miłości, więc mamy ponad dwa tysiące lat tradycji wiary w to, że jedzenie może rozpalić zmysły. Tylko czy ta wiara ma jakiekolwiek podstawy?
Co mówi nauka?
Przyznaję bez bicia: mniej, niż byśmy chcieli.
- Ostrygi. Badanie, które zrobiło największą karierę, przedstawiono w 2005 roku na zjeździe American Chemical Society. Zespół amerykańsko-włoski odkrył w małżach (m.in. w ostrygach i omułkach) dwa związki, D-asparaginian i NMDA, które u szczurów zwiększały poziom hormonów płciowych. Problem w tym, że badania były na zwierzętach, a nikt nie wie, czy te związki zachowują działanie po strawieniu u człowieka.1
- Czekolada. W badaniu włoskich naukowców 120 kobiet jedzących czekoladę codziennie miało wyższe wyniki w kwestionariuszu funkcji seksualnych niż 33 kobiety, które jej nie jadły. Tyle że pierwsze były młodsze (średnio 33,9 roku wobec 40,4), a po uwzględnieniu wieku różnica zniknęła.2
- Zioła i przyprawy. Przegląd badań z 2011 roku wykazał, że żeń-szeń, szafran i johimbina poprawiały funkcje seksualne u ludzi, ale autorzy uznali, że dowodów jest zbyt mało, by je zalecać. Działanie wina i czekolady oceniono jako głównie psychologiczne, a alkohol, jak piszą, zwiększa podniecenie, ale pogarsza zdolność do seksu.3
- Truskawki. Szukałam i nie znalazłam żadnego badania, które by potwierdzało, że truskawki same z siebie pobudzają pożądanie. Dla porządku: amerykańscy badacze obserwowali przez dziesięć lat 25 096 mężczyzn. Ci, którzy jedli najwięcej owoców (bogatych we flawonoidy, w tym w antocyjany, czyli barwniki nadające truskawkom kolor), mieli o 14 proc. niższe ryzyko nowych zaburzeń erekcji. To jednak obserwacja, a nie dowód na przyczynę. Związek wystąpił tylko u mężczyzn poniżej 70. roku życia, a o erekcji badani informowali sami. Dotyczy erekcji, a nie ochoty na łóżkowe igraszki. Autorzy przypominają, że zaburzenia erekcji mają głównie podłoże naczyniowe.4
Uwaga: nie każdy „afrodyzjak” jest niewinny
Hiszpańska muszka (kantarydyna) bywa nazywana „starym, dobrym afrodyzjakiem”. To toksyna z chrząszczy, która może wywołać krwawienia z przewodu pokarmowego, krwiomocz i ostre uszkodzenie nerek. Nie ma na nią antidotum, leczy się tylko objawy.5 Podobnie suplementy „na potencję”: amerykańska agencja FDA w latach 2007–2016 ostrzegała przed 776 suplementami z ukrytymi składnikami. Prawie połowa (353 produkty, 45,5 proc.) to preparaty „na potencję”, a w 166 z nich wykryto niedeklarowany sildenafil, czyli substancję czynną viagry.6 Jeśli ktoś obiecuje cudowny skutek z kapsułki, omijaj szerokim łukiem.
Więc czemu truskawki „działają”?
Skoro afrodyzjaków z prawdziwego zdarzenia nie ma, to dlaczego wieczór z truskawkami tak często kończy się dobrze? Bo wokół nich dzieje się kilka rzeczy, które mają na pożądanie wpływ, tyle że nie ma ich w owocu.
Zacznijmy od tego, jak działa ochota. Seksuolodzy opisują reakcję seksualną jako równowagę między tym, co pobudza, a tym, co hamuje. To trochę jak gaz i hamulec w samochodzie. Hamulec uruchamiają stres, lęk (np. przed tym, że się nie uda) i poczucie zagrożenia. Z kolei ocena sytuacji jako bezpiecznej zdejmuje nogę z hamulca.7
I tu wchodzą truskawki. One nie dociskają gazu, tylko pomagają zdjąć nogę z hamulca:
- Czas i uwaga. Kolacja w dwoje oznacza, że wreszcie ktoś na ciebie patrzy, nikt się nie spieszy, a telefon leży w drugim pokoju.
- Zmysły. Smak, zapach, dotyk, wzrok: jedzenie to jedna z niewielu codziennych czynności, które angażują je wszystkie naraz. Trudno o lepszy pretekst, żeby wrócić do ciała, a wyjść z głowy pełnej spraw do załatwienia.
- Oczekiwanie. Autorzy przeglądu z 2011 roku uważają, że działanie wina i czekolady jest głównie psychologiczne.3 Kiedy ktoś liczy na miły wieczór, jest uważniejszy na doznania i mniej spięty. Ale jest też odwrotna strona: jeśli podasz truskawki z myślą „teraz musi zadziałać”, wracasz do lęku przed porażką, czyli do hamulca.7
- Sygnał. Przygotowanie czegoś wyjątkowego mówi drugiej osobie: „zależy mi, żebyś poczuł/a się wyjątkowo”. A to samo w sobie bywa pociągające.
Truskawka jest więc dobrym pretekstem, ale nie przyczyną.
Cztery rzeczy, które mają większy sens niż koszyk owoców
- Zrób z jedzenia rytuał, a nie test. Jeśli podasz truskawki z myślą „teraz powinno zadziałać”, presja zadziała przeciwskutecznie.
- Zwolnij. Jedzcie powoli, bez telefonu pod ręką i telewizora przed oczami.
- Mów, co lubisz. „Podoba mi się, jak to robisz” działa lepiej niż każdy afrodyzjak. Zapytaj też drugą osobę, co sprawia jej przyjemność.
- Zadbaj o podstawy. Sen, ruch i mniej stresu to rzeczy, które naprawdę wpływają na ochotę. Uważaj też na alkohol: Szekspir już w „Makbecie” zauważył, że rozbudza chęć, ale odbiera możność.
Jeśli ochota znika na długo albo coś w twoim życiu seksualnym martwi cię bardziej niż brak romantycznej kolacji, nie szukaj odpowiedzi w koszyku owoców. Porozmawiajmy: razem sprawdzimy, co się dzieje i co możesz z tym zrobić.
Źródła
- Fisher G., Mirza R., D’Aniello A., doniesienie na zjeździe American Chemical Society, 2005. Omówienia: HealthDay, Washington Times. ↩
- Salonia A. i in., „Chocolate and women’s sexual health: an intriguing correlation”, Journal of Sexual Medicine, 2006. ↩
- Melnyk J.P., Marcone M.F., „Aphrodisiacs from plant and animal sources”, Food Research International, 2011. Omówienie. ↩
- Cassidy A. i in., „Dietary flavonoid intake and incidence of erectile dysfunction”, American Journal of Clinical Nutrition, 2016. Link. ↩
- „Um afrodisíaco potencialmente fatal: intoxicação por cantaridina”, Acta Médica Portuguesa, 2020. Link. ↩
- Badanie suplementów ostrzeganych przez FDA, JAMA Network Open, 2018. Omówienie. ↩
- Bancroft J., Janssen E., model podwójnej kontroli reakcji seksualnej, Neuroscience & Biobehavioral Reviews, 2000. ↩


