Mam w domu dwoje takich fascynatów ptaków, którzy nie dość, że zauważą (i usłyszą) zawsze i wszędzie każdą ptaszynę, to jeszcze potrafią ją nazwać. Mąż i córka często mówią własnym kodem, a ja z synem patrzymy na nich z niekłamanym podziwem. Myślę sobie, że może w ogóle ludzie dzielą się na ptasiarzy i tych, którzy pewnie wkrótce do nich dołączą, gdy zorientują się, ile dobrego daje obserwowanie ptaków.

W sumie nawet wiem, ile dobrego może dawać obserwowanie ptaków. Tak intuicyjnie. Zatrzymujemy się w biegu, by posłuchać wyjątkowego śpiewu. Odrywamy wzrok zahipnotyzowany pracą lub scrollowaniem, by dać oczom wytchnienie i potrzebny trening podążania za poruszającym się ptakiem, wyśledzenia go wśród gałęzi. No i to miłe uczucie zachwytu, westchnienie nad pięknem. Nieoceniona błogość. Spokój. Czujesz to?

Mózg twój na pewno. I są na to dowody, bo uczeni nie ustają w sprawdzaniu, jak obserwowanie ptaków działa na nasz umysł. Interesuje ich nie tylko to, co daje nam ta obserwacja, ale też dlaczego daje.

Zacznijmy od największego badania. Naukowcy z londyńskiego King’s College poprosili ponad tysiąc dwieście osób, by kilka razy dziennie wpisywały w aplikacji w telefonie, czy akurat widzą lub słyszą ptaki, a potem oceniały swoje samopoczucie. Uzbierało się blisko 27 tysięcy takich zapisów. Wynik opublikowany w „Scientific Reports” w 2022 roku był jasny: w chwilach, gdy ludzie mieli kontakt z ptakami, czuli się lepiej, a ten efekt utrzymywał się nawet do ośmiu godzin. Dotyczyło to także osób z depresją. Co ciekawe, nie wynikało to z samej obecności drzew i zieleni, bo ptaki działały osobno. Badacze uczciwie zaznaczają, że to związek, a nie dowód, że ptaki poprawiają nastrój, bo wszystko opierało się na samoopisie uczestników.

Ale może ptaki mogą coś więcej niż poprawić nastrój? Zespół z Instytutu Maxa Plancka w Berlinie sprawdził to w eksperymencie.1 Prawie trzystu zdrowym osobom puszczono przez sześć minut albo ptasi śpiew, albo odgłosy ulicznego ruchu. Po samych sześciu minutach u słuchających ptaków spadł lęk, a także skłonność do podejrzliwości wobec innych ludzi. Ruch uliczny pogarszał nastrój, i to tym bardziej, im więcej różnych dźwięków miał w sobie. Śpiew działał jednakowo, niezależnie od tego, czy śpiewał jeden gatunek, czy kilka. Autorzy sądzą, że ptasi śpiew działa jak sygnał, że wokół jest spokojnie i bezpiecznie, co pozwala odsunąć napięcie. To tylko hipoteza, bo jej nie sprawdzali. Zastrzegają też, że badanie było online, a w prawdziwym lesie albo ogrodzie efekt może być jeszcze silniejszy.

Nie każdy ptasi głos działa jednak tak samo. Badaczka Eleanor Ratcliffe z Uniwersytetu Surrey poprosiła około stu siedemdziesięciu osób o ocenę pięćdziesięciu nagrań ptaków. Najlepiej oceniano dźwięki cichsze, wysokie i z jakąś melodią. Głośne, szorstkie i monotonne drażniły, a skrzeczenie sroki wielu słuchaczy odbierało jak agresję (oj, zgadzam się tutaj w stu procentach! Sama z hukiem zamykam okno w sypialni, gdy o świcie słyszę „kłótnię” zgrai srok). Dużo zależało też od wspomnień: dla jednej osoby gruchanie grzywacza przypominało szczęśliwe letnie dzieciństwo, a dla innej było po prostu irytujące. Najbardziej korzystały zresztą osoby, które i tak lubią przyrodę. Może to dlatego ptasiarze mają w sobie tyle spokoju: ucho też da się wyćwiczyć.

A skąd to wszystko? Najczęściej wskazuje się dwa wyjaśnienia, które się uzupełniają. Pierwsze mówi, że na co dzień zmuszamy mózg do ciągłej koncentracji: na ekranie, w rozmowach, w hałasie. Ptaki dają lekkie, przyjemne skupienie, które nie męczy, a właśnie wtedy uwaga odpoczywa. Psychologowie nazywają to „miękką fascynacją”. Drugie wyjaśnienie jest bardziej ewolucyjne: dla naszych przodków śpiew ptaków mógł być znakiem, że w okolicy jest woda, roślinność i że nic groźnego akurat się nie dzieje.

Na koniec ciekawostka o moich domowych ekspertach. W 2026 roku badacze z kanadyjskiego Baycrest porównali mózgi dwudziestu dziewięciu doświadczonych miłośników ptaków z mózgami dwudziestu dziewięciu osób, które na ptakach się nie znają, dobranych pod względem wieku i płci. U ekspertów w obszarach odpowiedzialnych za uwagę i rozpoznawanie wzorców wykryto różnice w strukturze tkanki, i to takie, że im były wyraźniejsze, tym trafniej rozpoznawali ptaki. Zauważono też u starszych ekspertów lekką tendencję do wolniejszego starzenia się tych struktur. To mała grupa, a badanie pokazuje związek, a nie przyczynę, więc to jeszcze nie dowód, że ptaki chronią mózg, i badacze wcale tego nie twierdzą. Trudno się jednak nie uśmiechnąć: dobre hobby może też być treningiem dla głowy.

I w sumie to ostatnie badanie najbardziej mnie przekonuje do tego, by na serio dołączyć do grona męża i córki. W kwestii zdrowia – demencji boję się jak niczego innego.

Źródło

  1. Stobbe E., Sundermann J., Ascone L., Kühn S., Birdsongs alleviate anxiety and paranoia in healthy participants, Scientific Reports 12, 16414 (2022). Pełny tekst. ↩