Znasz ten scenariusz? W domu mijacie się w przedpokoju, rozmawiacie głównie o rachunkach, zakupach i o tym, kto odbiera dziecko z treningu. Seks? Owszem, bywa. Kiedy oboje nie padacie ze zmęczenia. A potem wyjeżdżacie. Trzeci dzień urlopu, ciepły wieczór, lampka wina na tarasie i nagle patrzycie na siebie jak dawno temu. Pojawia się czułość, śmiech, ochota. Jakby ktoś przywrócił wam ustawienia fabryczne.
To nie jest złudzenie ani wyłącznie zasługa wina. Za tym „wakacyjnym miesiącem miodowym” stoją całkiem konkretne mechanizmy.
Nowość, która rozpala
Kiedy robimy z partnerem coś ekscytującego, poszerzającego horyzonty, nasz związek dostaje zastrzyk energii. Jest nawet badanie dotyczące wprost seksualności. W 2019 roku kanadyjskie badaczki z zespołu Amy Muise i Cheryl Harasymchuk poprosiły 122 pary w długoletnich związkach o codzienne notowanie swoich doświadczeń przez trzy tygodnie. Wynik? W dni, w których partnerzy wspólnie przeżywali coś nowego, rosło ich pożądanie, a także szansa na seks i satysfakcja z niego.
Wakacje to przecież skumulowana dawka nowości: inne miejsce, inne smaki, inny rytm dnia, inny widok z okna. I partner, którego widzimy w nowym świetle, dosłownie i w przenośni.
Mniej stresu, więcej ochoty
Drugi mechanizm jest prostszy. Przewlekły stres i zmęczenie to jedni z największych wrogów pożądania. Trudno poczuć ochotę na bliskość, gdy głowa jest pełna dopiero co przeczytanych maili, a ciało funkcjonuje w trybie zadaniowym („muszę jak najszybciej odpisać”). Na urlopie napięcie opada, ciało się regeneruje, a my mamy wreszcie czas. Nie trzeba niczego wciskać między zadania.
Dlaczego to mija i co z tym zrobić?
Teraz mniej przyjemna wiadomość. Badania nad regeneracją po urlopie pokazują, że jego dobroczynne skutki znikają zwykle w ciągu dwóch do czterech tygodni po powrocie. Z pożądaniem bywa podobnie. Wracamy do starych nawyków i wakacyjna iskra przygasa. Nie musi jednak zgasnąć całkiem. Oto kilka sposobów, jak przywieźć wakacje do domu:
- Zaplanujcie „mikrowakacje”. Raz w tygodniu zróbcie razem coś, czego jeszcze nie robiliście: nowa trasa spacerowa, wyjście na koncert. Nowość nie musi wymagać od nas dalekiej podróży.
- Chrońcie czas bez obowiązków. Nawet godzina wieczorem bez telefonów i list zadań przypomina ciału, że nie musi być non stop w trybie zadaniowym.
- Rozmawiajcie jak na urlopie. Nie o rachunkach, tylko o marzeniach, wspomnieniach, o tym, co was ostatnio zaskoczyło.
- Zdejmijcie presję. Oczekiwanie, że „na wakacjach musi być idealnie”, potrafi zabić ochotę skuteczniej niż zmęczenie. Pożądanie lubi swobodę, nie plan do wykonania. Podobnie działa presja „wyjątkowego wieczoru” w święto zakochanych – pisałam o tym w tekście o tym, dlaczego róże na walentynki nie ratują związku.
- Pamiętajcie, co działało. Jeśli na wyjeździe odżyła czułość, zastanówcie się razem, co ją wywołało. Wspólny czas na nicnierobieniu? Śmiech? Wspominki? To najlepsza wskazówka na codzienność.
Wakacje nie naprawią związku, w którym brakuje bliskości na co dzień. Mogą za to pokazać, że ta bliskość wciąż w was jest i czeka na odpowiednie warunki.
A jeśli czujecie, że po powrocie wszystko wraca do „trybu współlokatorów” i sami nie wiecie, jak to zmienić, porozmawiajmy o tym.


